Przejdź do głównej zawartości

Nowe wydanie Magia Kąsa plus bonusowy snippet z Magic Triumphs, w którym wracamy do spraw Gildii... (aktualizacja daty premiery)

Przypominamy, iż dzisiaj za cztery dni (o ile ponownie nic się nie zmieni) będzie mieć miejsce premiera drugiego wydania pierwszej powieści z cyklu o Kate Daniels, pt. "Magia Kąsa".
Zakładamy, że większość czytelników naszego bloga dobrze zna tę pozycję, ale dla wszystkich dopiero zaczynających swoją przygodę z twórczością Ilony Andrews zamieszczamy poniżej oficjalny opis pochodzący od wydawcy czyli Fabryki Słów:

Ona znajdzie odpowiedź, choćby miała ją wydrzeć z paszczy lwa.

Świat po magicznej apokalipsie. Postęp techniczny był u szczytu swojego rozwoju, gdy w Atlancie eksplodowała Moc i zablokowała właściwie całą istniejącą technologię. Teraz fale magii pojawiają się bez ostrzeżenia, a gdy napływają cała technologia zamiera – samoloty spadają, samochody nie działają, brakuje elektryczności. Wszystko zaczyna na nowo działać, gdy fala Mocy odpłynie.

W tym dziwnym i pokręconym świecie mieszka Kate Daniels. Pyskata dziewczyna, w której żyłach płynie krew i magia. Gdy dowiaduje się o śmierci swojego opiekuna - musi dokonać wyboru – komu zaufać, z kim współpracować. Spojrzeć w oczy Władcy Bestii i dołączyć do Gromady? Aby dopaść winnego wykorzysta wszystko, czym dysponuje: zdolności paranormalne, doskonałe wytrenowanie w walce, zaawansowaną technikę i szemrane znajomości.


A na koniec zapraszamy jeszcze do lektury najnowszego (niestety znów bardzo krótkiego) fragmentu z Magic Triumphs, tym razem traktującego o Gildii.

Dawno temu Gildia zajęła ekskluzywny hotel na obrzeżach Buckhead. Wysokie budynki słabo znosiły oddziaływanie magii i hotel nie stanowił tu żadnego wyjątku. Jego błyszcząca wieża odłamała się i odpadła, pozostawiając pięciopiętrowy kikut. Gildia przykryła go prowizorycznym dachem, posprzątała nieco bałagan i uznała, że wystarczy. 

Kilka lat temu, kiedy gidia balansowała na granicy bankructwa, gigant dokonał pewnej interesującej modyfikacji owego dachu za pomocą własnej pięści, co wymusiło przebudowę. Mniej więcej w tym czasie Curran i Barabas dołączyli do gildii i ostatecznie ją przejęli. Barabas zajmował się organizacją od strony stricte administracyjnej, podczas gdy Curran pełnił funkcję Mistrza Gildii. Półtora roku temu najemnicy jednogłośnie wybrali mnie na Zarządcę, co z grubsza oznaczało, że kiedy tylko mieli jakiś problem albo chcieli się na coś lub na kogoś poskarżyć, biegli z tym do mnie, a ja miałam to załatwić. Potrzebowałam takiego dodatkowego obowiązku jak dziury w głowie. Po prawdzie nawet nie byłam obecna przy głosowaniu, bo musiałam zająć się wykurzeniem boggarta* z miejscowej szkoły średniej. I tak to zupełnym przypadkiem pod moją nieobecność zostałam wybrana, a kiedy zjawiłam się ociekając śluzem i wytrzepując śmieci ze swoich włosów, została mi wręczona nominacja na Zarządcę. 

Bob z Czterech Jeźdźców nieoficjalnie zajmował to stanowisko przede mną i najwyraźniej szło mu nieźle, ale po tym jak spróbował złupić fundusz emerytalny, stracił sporo na wiarygodności. Nigdy nie okazywał cieplejszych uczuć w stosunku do mnie czy też Currana. Jego Futrzastość niecierpiący marnotrawstwa zasobów, postanowił wysłać go do Jacksonville, by poprowadził tam właśnie powstały satelicki oddział gildii. W ciągu trzech miesięcy Bob spróbował przeprowadzić zamach stanu i zadeklarować niepodległość, w wyniku czego został wydalony z jacksonvillskiej gildii. Nie mieliśmy pojęcia, gdzie teraz jest i co porabia. 


*Boggart – duch charakterystyczny dla folkloru północnych rejonów Anglii, w szczególności dla dystryktu Lancaster. Boggart jest duchem psotnym i złośliwym. Najczęściej wpełza nocami do sypialni i ściąga ze śpiących ludzi pościel, a także obmacuje ich zimnymi, mokrymi dłońmi.

P.S. Widzimy, że w tej chwili książka jest jeszcze niedostępna do kupienia w żadnej księgarni, ale liczymy, iż lada moment się to zmieni. 

Komentarze

  1. Jestem bardzo wdzięczna za info i za tłumaczenie snippet-ów, ale to zdanie: "Dawno temu Gildia postanowiła podnieść klasę hotelu na obrzeżach Buckhead. "Czy ono tak brzmi? ;) Pozdrawiam, kaska12354

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W oryginale brzmi to tak: "Once upon a time the Guild was an upscale hotel on the edge of Buckhead". Przyznajemy, że w ferworze tłumaczenia na końcu upscale dodało nam się (d) i stąd podnosiliśmy klasę hotelu. Już poprawiamy ten fragment i przenosimy Gildię do luksusowego hotelu;-) Dziękujemy za czujność.

      Usuń
  2. P. S. Świetna okładka ! Poza tym wydaje mi się, że Bob może współpracować z Rolandem. Pozdro, kaska12354

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ostatni wpis na Bloggerze...

Ponad dziewięć miesięcy, prawie dwieście tysięcy odsłon, blisko 400 wpisów, mnóstwo zabawy, nieco irytacji, sporo doświadczeń, ... aż nadszedł ten moment, w którym zostawiamy Bloggera i ruszamy dalej na przygodę z blogowaniem pod żaglami WordPressa.  O powodach tej migracji pisaliśmy już przed tygodniem, więc teraz skupimy się jedynie na podziękowaniach wszystkim naszym czytelnikom za odwiedzanie nas na tej stronie, dzielenie się z nami swoimi komentarzami, wspieranie nas i utwierdzanie w przekonaniu, że warto było wyciągnąć te przekłady z zakurzonego folderu na dysku twardym i rzucić się na głębokie wody blogosfery.  Cieszymy się, że byliście z nami od września zeszłego roku i w cichości ducha liczymy, że przez ten cały czas udało nam się dostarczyć Wam nieco czytelniczej radości, a przy okazji może i przekonać do sięgnięcia po jakąś nową pozycję.  Jednocześnie mamy nadzieję, że nadal będziecie z nami i pozwolicie utwierdzać się nam w przekonaniu, że warto kontynu...

Twitter Currana: Pierwsze urodziny Conlana

By zrekompensować wszystkim  trudności związane z dostosowywaniem swojej strony internetowej do wymogów RODO, w tym konieczności ponownego subskrybowania newslettera - Ilona i Gordon postanowili podzielić się ze swoimi fanami tzw. Twitterem Currana. Na początku tej dekady jedna z głównych recenzentek w Amazonie po przeczytaniu "Magia krwawi" stwierdziła, że Kate i Curran są tak na siebie wściekli, że nie będzie pomiędzy nimi żadnego "ćwierkania". W uniwersum KD Twitter nie istnieje, ale IA uznali, że to byłoby całkiem zabawne i stworzyli cykl bardzo krótkich opowieści obracających się wokół wymiany takich lakonicznych wiadomości pomiędzy Kate, Curranem i ich znajomymi. Po kilku latach przerwy pomysł został reaktywowany, a efekty tej pisarskiej zabawy znajdziecie poniżej. Zapraszamy Was do lektury e-rozmów o pierwszych urodzinach Conlana. Jim do Currana: Co powinienem kupić waszemu synowi na jego pierwsze urodziny? Curran: Nic głośnego. Cur...

Marek Oramus „Trzeci najazd Marsjan” -fragment

I jeszcze jedno wznowienie, tym razem powieści nestora rodzimej SF Marka Oramusa pt. "Trzeci najazd Marsjan" Z oficjalnego opisu: Wells, Strugaccy i Zajdel w jednym. Ekstrapolacja dzisiejszych wynaturzeń i dialog z tradycją gatunku SF. Fantastyka socjologiczna najwyższej próby. W Wojnie światów Herbert George Wells opisał Pierwszy najazd Marsjan, a na podstawie tej książki Orson Welles stworzył później słynne słuchowisko, po którym pół Ameryki wpadło w panikę, przekonane, że nastąpiła inwazja z kosmosu. W Drugim najeździe Marsjan braci Strugackich Obcy sprowadzili ludzkość do roli rezerwuaru cennych dla nich soków żołądkowych. Trzeci najazd Marsjan Oramusa to przy dziełach wielkich poprzedników niemalże sielanka. Pewnego dnia dochodzi do dziwnej inwazji z kosmosu – Ziemianie zostają zasypani dobrami doczesnymi. Paradoksalnie, za sprawą tych podarunków ziemska cywilizacja, od lat pogrążona w kryzysie, wali się w gruzy. Ale ponieważ Marsjan, jak wiadomo, ...