Przejdź do głównej zawartości

Wildfire Rozdział 12 cz. 1

Nieco później (ale mamy wrażenie, że dzisiaj nie tylko my jesteśmy odrobinę przesunięci w czasie;-) zapraszamy Was do lektury pierwszego fragmentu rozdziału 12-go Wildfire. Ruszamy wraz z Nevadą i Bernem w pościg za Vincentem po autostradzie, przebiegającej przez Houston...


-W którą stronę Katy? -warknęłam do telefonu.
-Na zachód! -odpowiedział Bug. 
Bern skręcił gwałtownie w prawo, zajeżdżając drogę Hondzie. Kierowca nacisnął klakson, ale my gnaliśmy już drogą dojazdową do autostrady. Była jedenasta. Godzina szczytu. Bern włączył się w gęstniejący ruch i z warkotem popędziliśmy przed siebie z zawrotną prędkością trzydziestu mil na godzinę.
źródło:MaxPixel
Wypełniała mnie adrenalina. Czułam, że moja skóra wręcz płonie, a całe moje ciało było tak spięte, że miałam wrażenie, że jestem jak naładowany pistolet, czekający jedynie na naciśnięcie spustu. Zabrał dzieci. To pierdolony drań. Mogłabym mu za to urwać łeb. 
-Czego szukamy? -odezwałam się do telefonu i przełączyłam rozmowę na głośnik. 
-Białego pick-upa -odpowiedział Bug. 
Chyba sobie jaja robił. -Marka, model?
-Chevy Silverado. Model produkowany od 2011 do 2015. 
Drugi najbardziej popularny samochód w Teksasie. -Tylko tyle?
-Wszystko co miałem to niewyraźne ujęcie z boku. 
Pokręciłam głową na wszystkie strony. W moim polu widzenia dostrzegłam co najmniej trzy białe pick-upy. Darcie się na Buga nie przyniosłoby żadnego pożytku. Robił, co tylko mógł. 
-Co się stało?
-Przyjechał Edward i chciał rozmawiać z Ryndą. Catalina zgłosiła się na ochotnika do pilnowania dzieci. Kyle, Jessica i Matilda chcieli bawić się w piwnicy, która miała stanowić schron na wypadek tornada. Urządziliśmy tam dla nich mały fort, żeby nie bały się podczas naszych ćwiczeń ewakuacyjnych. Jessica musiała pójść do toalety, a Catalina zgodziła się iść z nią, gdyż mała była zbyt nieśmiała, by samodzielnie pójść na górę. Kurt został z dziećmi. Ten pierdolony chujek przyzwał coś, co potrafiło kopać. Wydrążył tunel pod piwnicą, przebił się przez podłogę i złapał Kyle’a i Matildę. 
Zmroziło mnie. -Kurt?
-Nie przeżył. 
Jasna cholera. Szlag by to! Biedny Kurt. Biedny Leon. 
-Catalina znalazła go, kiedy wróciła z Jessiką na dół. Kiedy zostałem o wszystkim poinformowany, udało mi się jedynie złapać Vincenta zjeżdżającego z Hammerly w Sam Houston. Śledziłem go aż do I-10, gdzie go zgubiłem. 
-Jesteś pewien, że to był on? -zapytał Bern. 
-Dostrzegłem białego kota w oknie. 
Matilda nigdzie się nie ruszała bez swojego kota. 
Minęliśmy Addick’s Road. 
-Gdzie jest Rogan? -zapytałam. 
-Spójrz do góry. 
Nachyliłam się, by spojrzeć w górę przez przednią szybę. Nad nami leciał na niskim pułapie helikopter. 
-Zrobienie tego tunelu musiało zająć chwilę -myślałam na głos. -Vincent zapewne obserwował nasze ćwiczenia na wypadek tornada. Mógł przekopać się tam już wcześniej i czekał tylko na okazję. Wiedział, kiedy zaatakować -wszystko to oznaczało, że Vincent Harcourt, czy też jego ludzie śledzili nas bardzo uważnie albo że ktoś nas zdradził. Roganowi to się nie spodoba. 
-Dobry pomysł z tym pick-upem -zauważył obiektywnie Bern. 
-Tak. Vincent wiedział, że nie da rady prześcignąć Rogana, więc nawet nie próbował -gdyby Vincent miał swój własny helikopter, nic nie powstrzymałoby Rogana przed znalezieniem się w zasięgu strzału. 
-Dlaczego Matilda? -zastanawiał się Bern. 
-Bo nie było tam Jessiki. Jakiekolwiek stworzenie tam posłał, prawdopodobnie wiedziało tylko, że ma złapać chłopca i dziewczynkę. I tak zrobiło. 
Minuty mijały powoli. Bern przebijał się przez korek, mijając samochody o centymetry. Pytanie się Buga, czy ma coś nowego, było bezcelowe. 
-Myślisz, że jest wystarczająco głupi, by korzystać z pasa HOV*? -zapytałam. 
-Ja bym się tam nie pakował -rzekł Bern. -Byłby na nim uwięziony. 
Rząd białych metalowych słupków oddzielał pas HOV od reszty jezdni. Samochody na tym pasie poruszały się szybciej. Mniejszy ruch, lepsza widoczność. Ja bym ukryła się gdzieś z prawej strony drogi pomiędzy wolno poruszającymi się wozami albo pośrodku. Chciałabym mieć możliwość zjazdu, gdyby zaczęło się robić gorąco. 
Helikopter skręcił w lewo. 
-Co się dzieje? -powiedziałam do telefonu. 
-Biały pick-up zjechał na Barker Cypress. Kamera uchwyciła coś białego w oknie -głos Buga drżał z emocji. 
-Też powinienem zjechać? -zapytał Bern. 
Zjechać czy nie, oto było pytanie. Zaszycie się gdzieś w bocznych uliczkach mogło być dobrą strategią. Pozwoliłoby Vincentowi zgubić nas i oddalić się od centrum poszukiwań. 
-Nevada?
Zjazd był tuż przed nami. Na jego miejscu bym zjechała, ale nie zrobiłabym tego z helikopterem nad głową. Zbyt ryzykowne. A jeżeli to był jednak właściwy pick-up, Rogan sobie z nim poradzi. 
-Potrzebuję decyzji -naciskał Bern. 
-Nie. Zostań na autostradzie. 
Parliśmy do przodu. Ruch był straszny, nawet jak na Houston. Coś musiało się stać przed nami. Prace drogowe, wypadek albo inna katastrofa, która była odpowiedzialna za tak ślimacze tempo. 
-Pick-up przyspieszył -raportował Bug. -Ścigają go. 
Greenhouse Road. 
-Odbieram teraz przekaz na żywo. To ten samochód. 
Jeżeli Bug potwierdził, że to był właściwy wóz, to musiał to być ten wóz. Odznaczał się wyjątkowym talentem do wizualnego rozpoznawania obiektów. 
Tyle że coś mi tu nie pasowało. 
Przed nami zamajaczył zjazd na Fry Road. 
Bern spojrzał na mnie. Potrząsnęłam głową. Powinniśmy zachować spokój i wykazać się cierpliwością. 
Chciałam gnać, walić, krzyczeć, coś robić, a zamiast tego musiałam siedzieć i czekać. Toczyliśmy się dalej po autostradzie. 

--------------------------------------------------
HOV (ang.) -high occupancy vehicle lane -pas ruchu przeznaczony wyłącznie dla pojazdów przewożących kierowcę oraz jednego lub więcej pasażerów.

Komentarze

  1. Ciekawi mnie czy Nevada wybrała dobrą drogę, ale w końcu drugą leci Rogan. Może kotek Matildy pomoże? Pięknie dziękuję za nowe tłumaczenie. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku, Meg

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za tłumaczenie :)) I życzę w Nowym Roku wszystkiego dobrego ;), kaska12354

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziekuje Nevada ma wyczucie mysle ze obrala wlasciwa droge b.

    OdpowiedzUsuń
  4. mam wrażenie ,że Nevada podąża właściwym tropem dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziekuje,szkoda Kurta ,nobi Cornrliusa,wierze w Nevade.L

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zawsze wierzę w instynkt Nevady��

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ostatni wpis na Bloggerze...

Ponad dziewięć miesięcy, prawie dwieście tysięcy odsłon, blisko 400 wpisów, mnóstwo zabawy, nieco irytacji, sporo doświadczeń, ... aż nadszedł ten moment, w którym zostawiamy Bloggera i ruszamy dalej na przygodę z blogowaniem pod żaglami WordPressa.  O powodach tej migracji pisaliśmy już przed tygodniem, więc teraz skupimy się jedynie na podziękowaniach wszystkim naszym czytelnikom za odwiedzanie nas na tej stronie, dzielenie się z nami swoimi komentarzami, wspieranie nas i utwierdzanie w przekonaniu, że warto było wyciągnąć te przekłady z zakurzonego folderu na dysku twardym i rzucić się na głębokie wody blogosfery.  Cieszymy się, że byliście z nami od września zeszłego roku i w cichości ducha liczymy, że przez ten cały czas udało nam się dostarczyć Wam nieco czytelniczej radości, a przy okazji może i przekonać do sięgnięcia po jakąś nową pozycję.  Jednocześnie mamy nadzieję, że nadal będziecie z nami i pozwolicie utwierdzać się nam w przekonaniu, że warto kontynu...

Twitter Currana: Pierwsze urodziny Conlana

By zrekompensować wszystkim  trudności związane z dostosowywaniem swojej strony internetowej do wymogów RODO, w tym konieczności ponownego subskrybowania newslettera - Ilona i Gordon postanowili podzielić się ze swoimi fanami tzw. Twitterem Currana. Na początku tej dekady jedna z głównych recenzentek w Amazonie po przeczytaniu "Magia krwawi" stwierdziła, że Kate i Curran są tak na siebie wściekli, że nie będzie pomiędzy nimi żadnego "ćwierkania". W uniwersum KD Twitter nie istnieje, ale IA uznali, że to byłoby całkiem zabawne i stworzyli cykl bardzo krótkich opowieści obracających się wokół wymiany takich lakonicznych wiadomości pomiędzy Kate, Curranem i ich znajomymi. Po kilku latach przerwy pomysł został reaktywowany, a efekty tej pisarskiej zabawy znajdziecie poniżej. Zapraszamy Was do lektury e-rozmów o pierwszych urodzinach Conlana. Jim do Currana: Co powinienem kupić waszemu synowi na jego pierwsze urodziny? Curran: Nic głośnego. Cur...

Marek Oramus „Trzeci najazd Marsjan” -fragment

I jeszcze jedno wznowienie, tym razem powieści nestora rodzimej SF Marka Oramusa pt. "Trzeci najazd Marsjan" Z oficjalnego opisu: Wells, Strugaccy i Zajdel w jednym. Ekstrapolacja dzisiejszych wynaturzeń i dialog z tradycją gatunku SF. Fantastyka socjologiczna najwyższej próby. W Wojnie światów Herbert George Wells opisał Pierwszy najazd Marsjan, a na podstawie tej książki Orson Welles stworzył później słynne słuchowisko, po którym pół Ameryki wpadło w panikę, przekonane, że nastąpiła inwazja z kosmosu. W Drugim najeździe Marsjan braci Strugackich Obcy sprowadzili ludzkość do roli rezerwuaru cennych dla nich soków żołądkowych. Trzeci najazd Marsjan Oramusa to przy dziełach wielkich poprzedników niemalże sielanka. Pewnego dnia dochodzi do dziwnej inwazji z kosmosu – Ziemianie zostają zasypani dobrami doczesnymi. Paradoksalnie, za sprawą tych podarunków ziemska cywilizacja, od lat pogrążona w kryzysie, wali się w gruzy. Ale ponieważ Marsjan, jak wiadomo, ...