Przejdź do głównej zawartości

WUB Rozdział 1 cz. 7

Po dosyć trudnym tygodniu udało nam się wreszcie dociągnąć tłumaczenie pierwszego rozdziału WUB do końca. Wiemy, że długie przerwy pomiędzy kolejnymi fragmentami nie pomagają w pozytywnym odbiorze powieści, ale mimo wszystko mamy nadzieję, że Cassandra Gannon znajdzie fanów i wśród czytelników naszego bloga.
Jeżeli okoliczności bedą sprzyjające, postaramy się tuż po weekendzie wrzucić pierwszą część trzeciego rozdziału SotB. Oby tylko lokalny net nie pokrzyżował nam planów, bo niestety ostatnio dosyć często zmagamy się nie tylko z brakiem czasu i nawałą obowiązków, ale i prozaicznymi problemami stricte technicznymi. A roamingu w Malezji nie polecamy - 44,46zł za MB (to nie literówka, naprawdę chodzi o MB, a nie GB...)
Pozdrawiamy i życzymy udanego weekendu!


-Odeszliśmy od tematu rozmów przewidzianych na ten tydzień -Ramona obrzuciła Scarlett niechętnym spojrzeniem, obwiniając ją o nadmierne przyciąganie uwagi Marroka. -Mieliśmy przedyskutować sposoby zmiany waszych niecnych charakterów, tak abyście mogli zacząć żyć porządnie. Albo przynajmniej na tyle akceptowalnie, na ile was stać, biorąc pod uwagę, kim jesteście. 
-Raz jeszcze… dożywocie plus wiek -ton głosu Avenanta sugerował, że Ramona ma IQ na poziomie muchomora. -Jaką różnicę zrobi to, jak będę żył, jeżeli spędzę resztę swoich dni wśród tych wieśniaków?
-Wieśniaków?! -Esmeralda wyrzuciła w górę ręce w złości. -On to właśnie powiedział! Dajcie spokój ludzie! Słowa potrafią ranić!
-Nikt nigdy stąd nie wyjdzie -Drusilla stwierdziła ponuro. Jej wzrok był wbity w odłażącą farbę. -Nikomu to się nigdy nie udało i nikomu się to nie uda. Książę Avenant ma rację. To wszystko jest beznadziejne.
źródło:pixabay.com
Benji podniósł rękę. 
Wszyscy go zignorowali. 
-Avenant jest byłym księciem - poprawił Rumpelstiltskin. -Bycie księciem, który został wywalony z roboty jest gorsze, niż niebycie księciem w ogóle -najwyraźniej wciąż nie pogodził się z „brudnymi mieszkańcami piwnic”. 
-Urodziłem się księciem i umrę jako książę -stwierdził Avenant z lodowatą wzgardą. -Ten uzurpator może mieć moją koronę, ale to ja jestem jedynym prawowitym władcą Nortlandii. Lepiej, byś to zapamiętał trollu. 
Benji machał ręką, jak pilny dzieciak w klasie. -Pani doktor?
-Nie, nie będziemy przerabiać tego ponownie -Marrok przeniósł spojrzenie ze Scarlett na Avenanta. -Nie stracimy całego czasu na gadanie o tobie i twojej pieprzonej koronie. Zawsze tylko gadamy o tobie i tej pieprzonej koronie. A ja chcę choć raz pogadać o fantazjach seksualnych. Ostatniej nocy miałem taką jedną, w której występowała apodyktyczna rudowłosa i spory kocioł waniliowego puddingu…
Avenant nie dał mu dokończyć -Serio? Znowu pudding? -przewrócił oczami. -Ramona, musi być jakaś lepsza grupa wsparcia, do której mógłbym dołączyć. Gdzie jest ten gość, który dotykał rzeczy, a te zmieniały się w złoto? Powinienem być w jego grupie. 
-Pani doktor! -obie ręce Benjiego wymachiwały teraz niecierpliwie. 
-Dobrze Benji -wyraźnie Ramona wolała porozmawiać o seksualnych perwersjach Marroka, ale ogr nie odpuszczał. -Czym chciałbyś się z nami podzielić?
-Trevelyan wyszedł stąd, tak więc nie do końca jest beznadziejnie -Benji skinął usatysfakcjonowany głową Dru i rozparł się wygodnie na swoim krześle. 
Na dźwięk tego imienia pół grupy skuliło się, jakby w oczekiwaniu na uderzenie pioruna.
-Smok wyszedł stąd na zwolnienie warunkowe, a za to ja i Dru zostałyśmy tu zamknięte?! -wykrzyczała Scarlett. Ten skurwysyn sprzedawał magię i śmierć każdemu, kto zaoferował wystarczającą ilość kasy. 
-Nie rozmawiamy o Trevelyanie -Ramona nerwowo spojrzała na drzwi. -On stanowił problem od samego początku. Po pierwszej sesji z nim musiałam udać się na specjalną terapie, żeby poradzić sobie z traumą przez niego spowodowaną. 
-Oni wcale nie pozwolili Trevelyanowi stąd wyjść- sprostował Rumpelstiltskin. -Uciekł stąd jakieś pięć lat temu. Próbowali utrzymać to w tajemnicy, ale…
Scarlett przerwała mu. -Jak?
-Jak co?
-Jak udało mu się uciec?
-Nie wiem. Naprawdę nie miałem sposobności, by się go o to zapytać, nim uciekł. 
-Jakby mógł się zniżyć do rozmowy z kimś takim jak ty -zadrwiła Esmeralda. -Za to Marrok znał go dobrze, nie Wilku?
-Spotkaliśmy się -Marrok odpowiedział krótko.
-Byliście w tej samej celi -wypaliła Esmeralda. -To coś więcej niż przelotne spotkanie.
-To naprawdę smutne - Avenant zadumał się. -Trevelyan pochodził z królewskiej rasy. Potępionej i zniewolonej przez niższe istoty, ale nadal majestatycznej -jego spojrzenie prześlizgnęło się po członkach grupy i westchnął ciężko. -Znam dobrze to uczucie. 
Myśli Scarlett przyspieszyły. 
Ktoś stąd uciekł. Ktoś zły i o wiele potężniejszy od niej, ale przynajmniej było wiadomo, że to możliwe. Wystarczyło mieć odwagę, by zdobyć się na coś tak śmiałego.
Wzrok Letty skupił się na Drusilli. Królewskie wesele miało się odbyć za kilka dni. To mógł być ostatni moment, kiedy Scarlett i Dru będą w tym samym pomieszczeniu, co oznaczało, że Scarlett miała tylko jedną szansę. Żaden książę z bajki ani jej babcia nie będą w stanie pomóc jej na czas. Wszystko zależało tylko od niej. 
Musiała coś zrobić. 
Teraz.
Ramona podjęła kolejny wysiłek, by odzyskać kontrolę nad terapią. -Naprawdę musimy się skupić na pracy grupowej. Benji, może opowiesz nam o swoich osobistych celach, do których dążyłeś w ostatnim tygodniu?
-No coż, próbowałem nie jeść tak wielu żarówek…
Zamilkł, kiedy Letty wstała. 
-Scarlett nie możesz stać podczas terapii grupowej -Ramona zbeształa ją zza kolejnego papierosa. -To wskazuje na to, że nie słuchasz uważnie. 
-Wiesz co, Ramona? -Scarlett odwróciła się i złapała oparcie jej krzesła. -Wydaje mi się, że chcę się czymś z tobą podzielić. 
Podniosła krzesło w górę i walnęła nim w głowę lekarki. Nigdy nikogo nie uderzyła, ale to było tak niesamowicie proste, że Scarlett była zaskoczona, iż nie wpadła na to, by spróbować tego wcześniej. Nieprzytomna Ramona upadła na podłogę, podczas gdy reszta grupy gapiła się w szoku na Scarlett. 
Stanęła nad ciałem Ramony z krzesłem wzniesionym w jednej ręce i spojrzała na Marroka -Powiedz mi teraz, że nie jestem Zła. 

Komentarze

  1. Nareszcie Scarlett odważyła się rąbnąć lekarkę. Teraz tylko powinni wiedzieć, jak można uciec. Bardzo dziękuję za kolejne tłumaczenie. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu, Meg

    OdpowiedzUsuń
  2. Już znalazła, o ile zdecydujecie się. tłumaczyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no wreszcie coś sie dzieje...czekam na cd. :)
    betti_domino

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy konkurs -siostry Nevady.

Wszystkich, którzy mają już za sobą lekturę całości rozdziału jedenastego, chcemy zaprosić do nowej zabawy, mającej na celu odgadnięcie, jakimi mocami dysponują siostry Nevady. Zachęcamy Was do podzielenia się swoimi przemyśleniami, domysłami i pomysłami na temat całej rodziny Baylorów. Kto jest kim, jakimi talentami dysponuje i kto też jeszcze ukrywa się w przysłowiowej szafie...? źródło:unsplash.com;autor Aleksandr Raskolinkow Rzec jasna, by nie psuć przyjemności z dalszego samodzielnego odkrywania fabuły Hidden Legacy (tytuł jest w końcu znaczący;-), nie będziemy mogli zdradzić, jaka jest prawidłowa odpowiedź, ale obiecujemy, że spora część zagadek zostanie rozwiązana w finale White Hot. Jeżeli zaś ktoś zapoznał się już z całą trylogią w oryginale, prosimy o komentarze w poście o  dylematach tłumacza i alercie spoilerowym Tymczasem zaś raz jeszcze zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie i ogólnie do dobrej zabawy! P.S. Tradycyjnie dla wszystkich komentujących mam...

Twitter Currana: Pierwsze urodziny Conlana

By zrekompensować wszystkim  trudności związane z dostosowywaniem swojej strony internetowej do wymogów RODO, w tym konieczności ponownego subskrybowania newslettera - Ilona i Gordon postanowili podzielić się ze swoimi fanami tzw. Twitterem Currana. Na początku tej dekady jedna z głównych recenzentek w Amazonie po przeczytaniu "Magia krwawi" stwierdziła, że Kate i Curran są tak na siebie wściekli, że nie będzie pomiędzy nimi żadnego "ćwierkania". W uniwersum KD Twitter nie istnieje, ale IA uznali, że to byłoby całkiem zabawne i stworzyli cykl bardzo krótkich opowieści obracających się wokół wymiany takich lakonicznych wiadomości pomiędzy Kate, Curranem i ich znajomymi. Po kilku latach przerwy pomysł został reaktywowany, a efekty tej pisarskiej zabawy znajdziecie poniżej. Zapraszamy Was do lektury e-rozmów o pierwszych urodzinach Conlana. Jim do Currana: Co powinienem kupić waszemu synowi na jego pierwsze urodziny? Curran: Nic głośnego. Cur...

Magic Triumphs Rozdział 2 cz. 4

Obiecaliśmy, że po powrocie do domu będziemy mogli poświęcić więcej czasu na prowadzenie bloga i tłumaczenia. Nie da się tego odkręcić. Słowo się rzekło. I naprawdę mamy zamiar się z tej zapowiedzi wywiązać. Już wkrótce... Bo dzisiaj cały dzień umknął nam nie wiedzieć kiedy i dopiero teraz możemy zaprosić Was na ostatni fragment Magic Triumphs. Na resztę niestety trzeba będzie poczekać do sierpnia.  Za to już jutro zapowiadamy wielki powrót do Sweep of the Blade. W szóstym rozdziale będzie się działo, oj będzie. A tymczasem u Kate.... Rozległo się donośne pukanie. -Otwarte -krzyknęłam. Drzwi otworzyły się i stanął w nich Raphael, ubrany w ciemnoszary garnitur i trzymający w ręce zieloną butelkę. -Strzeż się hienołaków - powiedziałam. -Szczególnie, gdy przynoszą prezenty. Uśmiechnął się. -Mogę wejść? -Proszę - wskazałam mu na krzesło dla klientów. -Siadaj. Zajął miejsce na wprost mnie. Jego czarne włosy opadały na ramiona miękkimi falami. Zazwycz...