Przejdź do głównej zawartości

WUB Rozdział 4 cz. 3

Po przerwie na SotB kontynuujemy śledzenie historii Scarlett i Marroka. Wracamy do gabinetu doktor Śnieżki i będziemy świadkami dalszej rozgrywki w tym nietypowym trójkącie, gdzie nikt nie jest tym, na kogo wygląda... A w tle przewinie się też pewien gówniarz o imieniu Piotruś;-)
Przyjemnej lektury!


Straszniejsze od jej paznokci i bezdusznych trofeów zdobiących ściany był sposób w jaki się w niego wpatrywała. Marrok wiedział, że doktor White zabawiała się z męskimi pacjentami i niepokoiło go, że jej pociąg do niego stawał się coraz bardziej widoczny. 
Nie był teraz w stanie spojrzeć na Letty, zawstydzony samym podejrzeniem, że ona też to dostrzega. 
Przez całe swoje życie przywykł do tego, że jego wygląd przyciągał uwagę, której niekoniecznie pragnął. Dorastał samotnie po tym, jak jego rodzicie zostali zabici przez jakiegoś gówniarza o imieniu Piotruś. Marrok ledwie ich pamiętał. Miał tylko siebie i kiedy wreszcie udało mu się zaciągnąć do Wilkbolu, starał się jedynie przetrwać.  W tamtym czasie była to dla niego sprawa życia lub śmierci. 
Niestety bycie częścią tego show oznaczało też konieczność zadawania się z kobietami, których nie miał ochoty nawet tknąć, tylko dlatego, że tego właśnie wymagał od niego trener. Początkowo był zdany na łaskę wszystkich większych i wredniejszych od niego. Teraz stał się wystarczająco duży, by z góry zniechęcać potencjalnych przeciwników, ale w WUB-ie nie miało to większego znaczenia. Tutaj struktura władzy była odmienna i prawie każdy próbował tu żerować na słabszych od siebie. 
Nigdy nie uda mu się uciec od tego, kim był. Pogodził się już z tym. 
Ale nie Scarlett. 
-Nie możesz prosić Marroka, by przespał się z kimś dla realizacji twoich planów -wypaliła. -To jest niemoralne i nieetyczne. Poza tym obowiązują nas określone zasady, dotyczące seksualnego wykorzystywania pacjentów. Rozdział trzeci wewnętrznych przepisów. 
Marrok wykrzywił wargi. Zarówno ze względu na jej wzruszającą obronę jego czci, jak i dlatego, że sam przeczytał ten głupi rejestr przepisów. Jeżeli Scarlett nadal będzie tak postępować, wykończy go ostatecznie tą swoją nieskończoną dobrocią i słodkością. 
-Cóż, są przepisy i przepisy - doktor White zachichotała, jakby powtarzanie tych samych fraz sprawiało jej sporą przyjemność. -Chodzi mi o to, że ten facet nie jest nazywany Wielkim Złym Wilkiem bez powodu. Jeżeli uwiedzie tę sprawiającą same kłopoty brzydką siostrę przyrodnią i rozwiąże przy tym nasz problem, odbędzie się to w całkowitej zgodzie z jego naturą. 
Uśmiech Marroka zniknął. -Ona nie jest brzydka -powtórzył stanowczo. -Lekarze wypisują w jej papierach same bzdury, może więc sami sprawdzimy, kim ona jest, bo nie ma takiej opcji, żeby była…
-Ona jest Zła -przerwała mu Scarlett. -Kimś takim właśnie jest. Kimś bardzo, ale to bardzo złym. 
Wbił w nią wzrok przepełniony frustracją. 
A ona odpowiedziała mu wyrazem twarzy oznaczającym wprost: „zamknij się!”
źródło:wikimedia.org
-Dobra, kimkolwiek by nie była, mogę ją uwieść, doktor White -odpowiedział, wciąż wpatrując się w Letty. -Będę jedynie potrzebował nieskrępowanego dostępu do niej. A, i w okolicy nie może być za wielu strażników. Ta dziewczyna nigdy się nie rozbierze w obecności osób postronnych. A przynajmniej jeszcze nie teraz. Będę potrzebował nieco prywatności, żeby wywiązać się z tego zadania. 
Scarlett otworzyła ze zdziwienia usta, gdy zdała sobie sprawę, że w ten sposób załatwił im właśnie możliwość przemieszczania się po WUB-ie bez nadzoru krasnoludów. Jej oczy zapłonęły podekscytowane rysującymi się przed nimi możliwościami. 
Żadna ze Złych nie potrafiłaby wyglądać na tak rozkosznie zachwyconą. 
-Oczywiście -zgodziła się doktor White. -Rób z nią to, co  okaże się konieczne. Pamiętaj tylko, że goni nas czas i … - przerwał jej terkoczący na biurku interkom. Sięgnęła do niego. -Tak?
-Doktor White? -Wszystkie kamery przestały działać, a biuro ochrony stoi w ogniu. Wydaje nam się, że to znów był ogniowy skrzat. Krasnale proszą, by pani do nich przyszła. 
-Och, na miłość boską… Czy sama muszę zajmować się tu wszystkim? - doktor White wstała i podeszła do drzwi. -Odprowadź go z powrotem do pracowni, Ramona. -Kiedy przechodziła obok niego, przeciągnęła swoimi lustrzanymi szponami po barkach Marroka. -Spodziewam się wkrótce szczegółowego raportu, Wilku - nachyliła się do jego ucha. -Bardzo szczegółowego. 
Marrok odsunął się nieznacznie, tłumiąc odrazę. Nie lubił być obłapiany, szczególnie na oczach jego Prawdziwej Miłości. Nie był zainteresowany doktor White i to nawet nim spotkał Letty, więc tym bardziej teraz go nie pociągała. Wilki były w pełni lojalne wobec swoich Prawdziwych Miłości. Zawsze. Coś, czego Dobrzy również nie byli w stanie pojąć. 
Pewnego dnia doktor White przestanie być tak subtelna i przejdzie do czynów. To był jeden z powodów, dla których starał się nie rozrabiać i nie zwracać na siebie uwagi w WUB-ie. Nie zamierzał zbyt często stawać przed kimś, kto mógł zaordynować mu elektrowstrząsy. 
Oczy Scarlett zwęziły się. Jej głowa odprowadził do wyjścia doktor White, po czym gwałtownie skierowała się w jego stronę. -Ona napastuje cię seksualnie! - powiedziała to ze świętym oburzeniem. 
Marrok wycedził przez zaciśnięte usta. -Cóż, po prostu ciężko mi się oprzeć.
-To nie są żarty - Scarlett była do niego wrogo nastawiona całymi tygodniami, głównie dlatego, że przez cały ten czas próbował ją sprowokować. Teraz jej niechęć ustąpiła i wpatrywała się w niego z autentyczną troską. -Cały czas tak cię traktuje?
-Sporo ludzi tak właśnie mnie traktuje -odrzekł beznamiętnie. 
-Kobiety oczekują, że po prostu prześpisz się z nimi tylko dlatego, że jesteś przystojny?
-Kobiety oczekują, że prześpię się z nimi, ponieważ sądzą, że za seks przehandluję to, co mogą mi zaoferować. Kupowanie sobie gracza na noc jest częścią tej cudownej gry nazywanej Wilkbolem. 
-To nie jest gra!
Dlaczego tylko ta dziewczyna potrafiła to zrozumieć? Nawet sam Marrok miałby problemy w wyjaśnieniu swojej nienawiści do tego odwiecznego procesu. Dobrzy byli nieustannie zirytowani i zdezorientowani jego oporem. Większość z jego wyroków miała związek z odmową podporządkowania się. Ale nawet wiedząc, że przyniesie mu to tylko więcej bólu i kłopotów, nigdy świadomie nie sprzedał się. Może na jakimś poziomie podświadomości wyobrażał sobie właśnie tę rozmowę ze swoją Prawdziwą Miłością. I marzył o tym, by móc spojrzeć jej prosto w oczy i powiedzieć prawdę. 

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy konkurs -siostry Nevady.

Wszystkich, którzy mają już za sobą lekturę całości rozdziału jedenastego, chcemy zaprosić do nowej zabawy, mającej na celu odgadnięcie, jakimi mocami dysponują siostry Nevady. Zachęcamy Was do podzielenia się swoimi przemyśleniami, domysłami i pomysłami na temat całej rodziny Baylorów. Kto jest kim, jakimi talentami dysponuje i kto też jeszcze ukrywa się w przysłowiowej szafie...? źródło:unsplash.com;autor Aleksandr Raskolinkow Rzec jasna, by nie psuć przyjemności z dalszego samodzielnego odkrywania fabuły Hidden Legacy (tytuł jest w końcu znaczący;-), nie będziemy mogli zdradzić, jaka jest prawidłowa odpowiedź, ale obiecujemy, że spora część zagadek zostanie rozwiązana w finale White Hot. Jeżeli zaś ktoś zapoznał się już z całą trylogią w oryginale, prosimy o komentarze w poście o  dylematach tłumacza i alercie spoilerowym Tymczasem zaś raz jeszcze zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie i ogólnie do dobrej zabawy! P.S. Tradycyjnie dla wszystkich komentujących mam...

Twitter Currana: Pierwsze urodziny Conlana

By zrekompensować wszystkim  trudności związane z dostosowywaniem swojej strony internetowej do wymogów RODO, w tym konieczności ponownego subskrybowania newslettera - Ilona i Gordon postanowili podzielić się ze swoimi fanami tzw. Twitterem Currana. Na początku tej dekady jedna z głównych recenzentek w Amazonie po przeczytaniu "Magia krwawi" stwierdziła, że Kate i Curran są tak na siebie wściekli, że nie będzie pomiędzy nimi żadnego "ćwierkania". W uniwersum KD Twitter nie istnieje, ale IA uznali, że to byłoby całkiem zabawne i stworzyli cykl bardzo krótkich opowieści obracających się wokół wymiany takich lakonicznych wiadomości pomiędzy Kate, Curranem i ich znajomymi. Po kilku latach przerwy pomysł został reaktywowany, a efekty tej pisarskiej zabawy znajdziecie poniżej. Zapraszamy Was do lektury e-rozmów o pierwszych urodzinach Conlana. Jim do Currana: Co powinienem kupić waszemu synowi na jego pierwsze urodziny? Curran: Nic głośnego. Cur...

Wildfire Rozdział 2 cz.3

Dzisiaj rozstajemy się już z magazynem Baylorów i wraz z Nevadą i Roganem ruszamy w wielki świat magicznej biurokracji;-) Na marginesie tego fragmentu będziemy też mieć do Was kilka pytań z czysto translatorskiego punktu widzenia. Ale o tym już w kolejnym wpisie za jakiś czas, a tymczasem zapraszamy do lektury! Biuro Rejestru Domów zajmowało niewysoką szklaną wieżę przy Old Spanish Trail, naprzeciw Urzędu Statystycznego. Asymetryczna budowla o skomplikowanej strukturze sprawiała dosyć dziwne wrażenie. Kiedy Rogan zaparkował swojego grafitowego range rovera na parkingu przed biurem, zobaczyłam front budynku w kształcie klasycznego gęsiego pióra do pisania. Zachodzące słońce odbijało się w ciemnym szkle. Zaledwie kilka samochodów zajmowało miejsca na parkingu.  -Jesteś pewien, że go tu zastaniemy? -zapytałam.  -Tak.  -Jest Boże Narodzenie.  Rogan odwrócił się do mnie. -Będzie tutaj, bo do niego zadzwoniłem i go o to poprosiłem.  Chwyciłam za...