Przejdź do głównej zawartości

WUB Rozdział 2 cz. 3

Kontynuujemy przekład WUB, niezmiennie licząc, że wraz z kolejnymi fragmentami ilość czytelników znajdujących upodobanie w prozie Cassandry Gannon będzie rosła. Zdajemy sobie sprawę, że język tej quasi-bajkowej opowieści potrafi być nadzwyczaj dosadny,  a humor często ryzykowny, ale musimy przyznać, że sama historia wciągnęła nas. 
Ciekawi jesteśmy, jak Wam się podoba ta pozycja i z chęcią poznamy Wasze opinie.
Pozdrawiamy!


Krasnolud skinął głową Esmeraldzie/Ramonie, jakby była jedyną obecną. Dobrzy mieli tendencję do traktowania Złych niczym brzęczenie świetlówki. -Proszę się nie martwić, pani doktor. Migiem wyjaśnimy tę sprawę.
-Superowo -Esmeralda/Ramona zdobyła się na słaby gest z wystawionym do góry kciukiem, podczas gdy strażnicy schwycili pomiędzy siebie nieprzytomną „wiedźmę” i wywlekli ją za drzwi. -Dzięki chłopaki. Nie dalibyśmy sobie rady bez was. Ja tu jeszcze zostanę i upewnię się, że te świry trafią do swoich cel. -Zatrzasnęła za nimi drzwi i zaklęła w starożytnym języku wiedźm. -I co teraz robimy?
-Czuję, że moje prawa zostały pogwałcone -lamentował Benji. -Nagrywanie terapii grupowej? A co z wzajemnym zaufaniem i poufnością?
źródło:pixabay.com
-Już ci mówiłem, że Ramona nie ma poszanowania dla naszej prywatności -z satysfakcją przypomniał mu Avenant. -Słudzy zawsze szpiegują.
-Niech nikt nie panikuje -Scarlett podniosła do góry ręce i poczuła narastającą panikę. -Zastanówmy się nad tym wspólnie.
-Nad czym mamy się zastanawiać? -zakrzyknął Rumpelstiltskin. -Oni mają taśmę! Wkrótce poczujemy gaz i zaśniemy na…
-Zamknij się! -warknęła Scarlett. -W rzeczywistości to nie jest na taśmie. Słyszałeś ich. To plik wideo. Będziemy musieli skasować go z komputera i wszystko będzie w porządku.
-Och, to dopiero robi różnicę -zadrwił Avenant. -Tyle że ten komputer jest zamknięty w biurze ochrony, a wokół kręci się cała masa strażników.
-Jesteś najbardziej marudnym z wszystkich książąt -stwierdziła Scarlett. -Książę z bajki nigdy aż tak nie narzeka.
Marrok posłał jej zagadkowe spojrzenie. -Książę z bajki zostawił cię tutaj, byś zgniła, więc on raczej też nie nadaje się na modelowy przykład.
Zignorowała go. -Po prostu skupmy się na rozwiązaniu problemu.
-Powinniśmy zrezygnować -wymruczała Drusilla, popadając w jeszcze większe przygnębienie. -Książę z bajki porzucił nas. Kopciuszek miała rację. Dobrzy zawsze ostatecznie zwyciężą.
Marrok założył ręce za głowę, jakby układał się wygodnie na plażowym leżaku. -Mam taką fantazję, w której jestem okładany przez Dobrą szykownym, skórzanym biczem. Ma na sobie szkolny mundurek i razem jesteśmy w tym czymś z waniliowego puddingu…
-Wilku, przysięgam na Boga, poproszę Ez, żeby przemieniła cię w ropuchę -Scarlett odwróciła się do Esmeraldy niczym generał, wydający rozkazy swoim żołnierzom… to jest swoim przeklętym, szalonym kryminalistom. -Ez, czy możesz użyć magii, żeby wymazać to nagranie?
-Nie bez wszczynania alarmu. Będę musiała się tam dostać osobiście i zrobić to w stary, nudny sposób -wygładziła swój ukradziony fartuch laboratoryjny na biodrach i zmarszczyła brwi. -Hej, czy ja wyglądam grubo w tym ciele? Bądźcie szczerzy.
Benji zaczął przeżuwać poduszkę. -Ta cała sytuacja mnie stresuje.
-Nigdzie nie idziesz, wiedźmo - Avenant stanął na drodze Esmeraldy. -Skąd mamy mieć pewność, że wrócisz? -zwrócił się teraz do wszystkich. -Ona mogłaby nas tu wszystkich zostawić, a sama uciekłaby, korzystając z kamuflażu Ramony. Czy ja jestem jedynym, który sobie to uświadamia?
Esmeralda pokazała mu środkowy palec. -Ledwo przemknęło mi to przez głowę, dupku!
-Avenant ma rację -Rumpelstiltskin pokiwał głową. -Esmeralda ucieknie i pozwoli, by reszta z nas przyjęła na siebie winę za cały ten bałagan. Jestem tego pewien!
-Ile razy muszę wam prostacy powtarzać, że powinniście zwracać się do mnie per Książę Avenancie? A jeżeli wiedźma może sobie poradzić z komputerem, to i ja to potrafię. Przynajmniej mam pewne pojęcie, jak one działają.
-Oczywiście że tak -zadrwiła Esmeralda. -Ile z datków twoich lojalnych poddanych udało ci się sprzeniewierzyć?
-Ta sprawa z topniejącymi funduszami została ustawiona przez tego uzurpatora po to, by mnie wrobić.
-Nie mamy czasu na kłótnie -Scarlett omiotła wzrokiem całe pomieszczenie. -Cała nasza grupa ucieka. Wszyscy. Nikt nie zostaje, przynajmniej dopóki wzajemnie sobie ufamy.
Sześć osób spojrzało na nią, jakby była nienormalna.
Źli nie byli znani ze swojej skłonności do współpracy.
-W porządku, może nie mówmy o zaufaniu, ale o pewności, że wszyscy chcemy się stąd wydostać -Scarlett spróbowała nowej taktyki. -Zobaczcie, to całkiem logiczne. Jeżeli ktoś z nas wpadnie, reszta nie będzie miała szans. Ktokolwiek zostanie złapany, wsypie innych, nie? Tak więc siedzimy w tym wszyscy razem.
Marrok zawył cicho. -To piękne, Czerwona. Tyle że… jeżeli jesteśmy taką jedną kochającą się rodziną, to dlaczego sama arbitralnie mianowałaś się szefową?
-Cóż, a jak sądzisz, kto powinien zostać szefem? Ty?
-Dlaczego nie? Mam do czynienia z pracą zespołową na gruncie zawodowym. Poza tym, jak sama wspomniałaś, mam największe doświadczenie w byciu kryminalistą.
-Masz też największe doświadczenie w byciu socjopatą!
Marrok skrzyżował ręce na piersi. -Ale to było przed tym, nim spotkałem ciebie i nauczyłem się, że przemoc nie jest jedynym sposobem. Dzięki tobie stałem się pokojowo usposobiony i uczciwy, i… Och, zaczekaj… No jasne. Ty przecież przed chwilą walnęłaś w głowę niewinną wróżkę, prawda?
Scarlett zacisnęła swoje dłonie na oparciu krzesła, na którym siedział wilk. -Jeżeli nie potrafisz grać zespołowo, powiedz mi teraz. Jesteś mi potrzebny, ale tylko jeżeli zachowasz powagę i będziesz chętny do pomocy.
Uśmieszek zniknął z jego twarzy. -Pomogę ci -przez jeden, krótki moment mogło się wydawać, że mówi szczerze. -Wiesz, że tak zrobię. Kochanie, jeżeli chcesz uciec, uciekniemy. Ale musimy to zrobić mądrze.
-A co ja niby proponuję?
-Bez urazy, ale twój plan jest kurewsko kiepski. Wiem, wiem, to nie tylko twoja wina -podniósł rękę, powstrzymując jej protest. -Bo tak po prawdzie, co Dobra dziewczyna może wiedzieć o ucieczce z więzienia?
-Ja…nie…jestem…Dobra.
Nachylił się, żeby poczuć zapach jej włosów. -Z pewnością pachniesz jak Dobra.
On też tak pachniał. Dobrze.
Scarlett zamrugała gwałtownie, uświadamiając to sobie.
Marrok odsunął się lekko, by nadal utrzymać kontakt wzrokowy, podczas gdy ona spoglądała w bok w niezręcznej konfuzji. -W porządku -wyszeptał. -Powinienem lepiej to wyjaśnić. Nawet, kiedy faszerowali cię tymi wszystkimi lekami, wiedziałem, kim naprawdę jesteś. Nie rozumiałem tylko, dlaczego sama tego nie łapiesz i to mnie wkurwiało. Nie mogłem pojąć, jak możesz sobie tego nie uświadamiać. 
Scarlett przełknęła. -Uświadamiać co?
-Biedna Letty -ton jego głosu był przepełniony ciepłem, słodyczą i obietnicami. -Spędziłaś całe swoje życie zamknięta w zamku, będąc Dobrą, nieprawdaż? Nigdy nawet nie zbliżyłaś się do prawdziwego Złego. Nie miałaś pojęcia, jak się zachowujemy. 
-Pochodzę z notorycznie zdeprawowanej rodziny! -upierała się. -Mówię ci, jestem bardzo, ale to bardzo Zła. Zobacz, gdzie się znajduję i co tu robię. 
-Kochanie, widzę cię. Widzę, jak mówisz o zaufaniu i ratowaniu Czterech Królestw i robieniu mnóstwa rzeczy razem z resztą tych idiotów, podczas gdy powinnaś zajmować się jedynie ratowaniem swojego małego, zgrabnego tyłka. To jest tak erotycznie Dobre, że czuję, jakbyś specjalnie torturowała mnie tym, jaka jesteś urocza. 
Musiał sobie z nią pogrywać. Nikt, nigdy nie nazywał brzydkiej siostry przyrodniej „uroczą”. -Kiedy postanowię cię torturować, przekonasz się, że to będzie bolesne, a nie erotyczne doznanie. 
-Och, liczę, że oba jednocześnie.
Scarlett cofnęła się, uciekając przed uwodzicielskim uśmiechem, jaki jej posłał. Skrzyżowała ręce na piersi i odchrząknęła. -Dobra, tak do niczego nie dojdziemy. Jeżeli masz coś do dodania, o ile tylko ma to związek z ucieczką, nie krępuj się. 
-Proszę, zaproponuj coś -wymamrotał Avenant. -To jasne, że ta kobieta potrzebuje wszelkiej możliwej pomocy. 
-Cóż, po pierwsze nie będziemy pierdolić się z żadnym systemem komputerowym -Marrok zwrócił się do Scarlett, przybierając na powrót swój zwyczajowy, sarkastyczny ton. -Poważnie, oglądałaś zbyt wiele filmów. Nikt z nas nie ma pojęcia, jak zhakować system i skasować te zakodowane pliki. A już szczególnie on -wskazał na Avenanta. -Zaręczam, że Książę Dupek samodzielnie nie popełnił żadnych cyber-przestępstw. Od kradzieży swoim uciemiężonym poddanym pieniędzy miał innych biednych, uciśnionych  ludzi. 
-Moi ludzie kochali mnie! -Avenant arogancko wzruszył ramionami. -A kiedy zdarzało się im mnie nie kochać, płacili wtedy za swój brak lojalności. W ten sposób buduje się odpowiedzialne społeczeństwo obywatelskie. 
-I w ten sposób ląduje się też w miejscu takim jak to -dodała słodko Esmeralda. 
Scarlett ignorowała ich przekomarzanie się. Nabyła tę umiejętność podczas długich sesji terapii grupowej. -Dobra, Wilku, jak zatem chcesz poradzić sobie z tym bałaganem?
Marrok nachylił się, żeby sięgnąć do zapalniczki w kształcie gwiazdy, którą Ramona upuściła na podłogę. -Wykorzystamy sposób, jaki sam się narzuca -podniósł ręce dla lepszego efektu - Podpalenie. 

Komentarze

  1. Moja milosc do Diny Arlanda , Sean była od pierwszego rozdzialu to taka milośc ponad wszystko Niestety mój związek z WUB można określić jako małżeństwo z rozsądku nie kochamy się , tylko traktujemy sie z szacunkiem. Jako że ja zawsze mam nadzieje to może uda mi sie zakochac w tym tlumaczeniu
    P.s co u Maud ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłości zagwarantować nie możemy;-), szczególnie iż sami świadomi jesteśmy tego, że w naszym prywatnym rankingu pani Gannon na pewno nie zdetronizuje IA. Niemniej w obliczu konieczności czekania na kolejny fragment SotB...
      A przy okazji -tak jak wspominaliśmy w niedawnym poście, kolejne urywki noweli o Maud pojawiają się niestety jedynie co piątek (o ile coś IA nie wypadnie). Tak więc na wyprawę pod drzewo latarń przyjdzie nam zaczekać jeszcze kilka dni.

      Usuń
  2. Czyli te drzewo latarni daleko jest i Maud jeszcze tam idzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi bardzo pasuje klimat WUB - na tyle, że wciągnęłam już dwie pozostałe ;p
    Choć w prywatnym rankingu trzecia część wygrywa definitywnie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowy konkurs -siostry Nevady.

Wszystkich, którzy mają już za sobą lekturę całości rozdziału jedenastego, chcemy zaprosić do nowej zabawy, mającej na celu odgadnięcie, jakimi mocami dysponują siostry Nevady. Zachęcamy Was do podzielenia się swoimi przemyśleniami, domysłami i pomysłami na temat całej rodziny Baylorów. Kto jest kim, jakimi talentami dysponuje i kto też jeszcze ukrywa się w przysłowiowej szafie...? źródło:unsplash.com;autor Aleksandr Raskolinkow Rzec jasna, by nie psuć przyjemności z dalszego samodzielnego odkrywania fabuły Hidden Legacy (tytuł jest w końcu znaczący;-), nie będziemy mogli zdradzić, jaka jest prawidłowa odpowiedź, ale obiecujemy, że spora część zagadek zostanie rozwiązana w finale White Hot. Jeżeli zaś ktoś zapoznał się już z całą trylogią w oryginale, prosimy o komentarze w poście o  dylematach tłumacza i alercie spoilerowym Tymczasem zaś raz jeszcze zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie i ogólnie do dobrej zabawy! P.S. Tradycyjnie dla wszystkich komentujących mam...

Twitter Currana: Pierwsze urodziny Conlana

By zrekompensować wszystkim  trudności związane z dostosowywaniem swojej strony internetowej do wymogów RODO, w tym konieczności ponownego subskrybowania newslettera - Ilona i Gordon postanowili podzielić się ze swoimi fanami tzw. Twitterem Currana. Na początku tej dekady jedna z głównych recenzentek w Amazonie po przeczytaniu "Magia krwawi" stwierdziła, że Kate i Curran są tak na siebie wściekli, że nie będzie pomiędzy nimi żadnego "ćwierkania". W uniwersum KD Twitter nie istnieje, ale IA uznali, że to byłoby całkiem zabawne i stworzyli cykl bardzo krótkich opowieści obracających się wokół wymiany takich lakonicznych wiadomości pomiędzy Kate, Curranem i ich znajomymi. Po kilku latach przerwy pomysł został reaktywowany, a efekty tej pisarskiej zabawy znajdziecie poniżej. Zapraszamy Was do lektury e-rozmów o pierwszych urodzinach Conlana. Jim do Currana: Co powinienem kupić waszemu synowi na jego pierwsze urodziny? Curran: Nic głośnego. Cur...

Wildfire Rozdział 2 cz.3

Dzisiaj rozstajemy się już z magazynem Baylorów i wraz z Nevadą i Roganem ruszamy w wielki świat magicznej biurokracji;-) Na marginesie tego fragmentu będziemy też mieć do Was kilka pytań z czysto translatorskiego punktu widzenia. Ale o tym już w kolejnym wpisie za jakiś czas, a tymczasem zapraszamy do lektury! Biuro Rejestru Domów zajmowało niewysoką szklaną wieżę przy Old Spanish Trail, naprzeciw Urzędu Statystycznego. Asymetryczna budowla o skomplikowanej strukturze sprawiała dosyć dziwne wrażenie. Kiedy Rogan zaparkował swojego grafitowego range rovera na parkingu przed biurem, zobaczyłam front budynku w kształcie klasycznego gęsiego pióra do pisania. Zachodzące słońce odbijało się w ciemnym szkle. Zaledwie kilka samochodów zajmowało miejsca na parkingu.  -Jesteś pewien, że go tu zastaniemy? -zapytałam.  -Tak.  -Jest Boże Narodzenie.  Rogan odwrócił się do mnie. -Będzie tutaj, bo do niego zadzwoniłem i go o to poprosiłem.  Chwyciłam za...